niedziela, 25 kwietnia 2021
Od Michaeli C.D Terrence'a
Michaela machinalnie doskoczyła do dryblasów odzianych w odświętne garnitury wskazujące na styczność z wyjątkowo ważnymi urzędnikami. Jak się okazało po kilkudziesięciu sekundach monotonnie deklamowanych przez przybyszów wyjaśnień, poszukiwali oni natrętnego człowieka, który w równoległych odstępach czasowych przerywał ciągłość bariery ochronnej otaczającej metropolię. Mansonówna odprawiła grupę mężczyzn słowami zapewnienia, że żaden z dzikusów błąkających się poza granicami miasta nie otrzymałby przepustki, aby gościć w bogato urządzonym kasynie; taka wybitna jednostka rażąco odstawałaby na tle innych osobowości zebranych w świecie hazardu.
Kobiecina swojego poprzedniego, a zarazem o niebo bardziej interesującego, rozmówcę nakryła na zwinnym umykaniu drzwiami ewakuacyjnymi ulokowanymi na zapleczu.
Zgrabne wyminięcie przez Nivana tematu pretekstem podziwiania wschodu słońca nie zadowoliło w pełni rudowłosej. Otaksowała mężczyznę bacznym spojrzeniem, chcąc zweryfikować czy jego propozycja podszywana jest przez wyćwiczone kłamstwo czy może wręcz przeciwnie.
wtorek, 20 kwietnia 2021
Strach jest wytworem wyobraźni. To kara, cena, jaką płaci się za wyobraźnię.
![]() |
Imię i nazwisko: Naomi Renczi Wiek: 24 lata Płeć: Kobieta Pochodzenie: Perth, Barnby Status: Mieszkaniec Orientacja seksualna: Heteroseksualna Czy zaszczepiony/a: Tak, z negatywnym skutkiem Wykonywana praca: Pracuje w szpitalu jako asystent chirurga. Choć myśli nad rozpoczęciem dalszej nauki aby stać się pełnoprawnym chirurgiem. Więzi rodzinne:
- Linda Renczi - Matka.
- Olivier Renczi - Ojciec.
- Thomas i Adam Renczi - starsi bracia.
wtorek, 13 kwietnia 2021
Od Margery C.D Klausa
Jej otępiały umysł zarejestrował najpierw nikłą poświatę, blask, pewnie światło bijące z bardzo słabego źródła. Była jednak zbyt odrętwiała, aby się nad tym rozwodzić. Jej dłonie zaciśnięte były na czymś niewyobrażalnie miękkim, przypominającym jej ulubioną, lnianą pościel z dzieciństwa, a chłód materiału przywodził na myśl poranną rosę na puszystej trawie, w której to lubiła ucinać drzemki, odkąd została wygnana. Wygnana... Zmarszczyła nagle brwi w półśnie, nie wiedząc co dzieje się wokół niej. Nie była u siebie, miejsce w którym przebywała nie mogło być zatęchłą, wilgotną jaskinią. Wyostrzyła zmysły, nie otwierając nadal oczu. Co jeśli ktoś się jej przyglądał? Niewiele pamiętała, nie wiedziała też jak tutaj trafiła, poza tym jej umysł był zbyt zaabsorbowany uczuciem zagrożenia, które tliło głęboko w niej, aby się teraz nad tym głowić. Ręką wyczuła materiał - tak, była to najprawdziwsza pościel i wcale jej się ona nie przyśniła. Tylko co robiła w łóżku? Prawdę mówiąc, nie widziała mebli od kilku miesięcy, a co dopiero, gdy przyszło jej z nich korzystać... Gdy zaciągnęła się powietrzem nie poczuła zapachu żywicy, drzew. Nie czuła też wilgoci, potu, ani krwi. W powietrzu unosił się przyjemny zapach, którego jednak nie potrafiła określić - czyżby stał za tym odświeżacz powietrza rozpylający woń po pomieszczeniu? Poczuła jednak wyraźnie zapach świeżej kołdry, poduszki. Czuła od nich ciepło, musiała długo tu leżeć. Było jej tak dobrze, że nawet kiełkujący niepokój nie zdołał jej przekonać, aby otworzyła oczy i zbadała teren - w końcu nie miała pojęcia gdzie jest i jak tutaj trafiła, skoro kilka godzin... lub dni temu była pośród drzew, w samym sercu lasu, poza granicami państwa, na wygnaniu. Wmawiała sobie, że leżała tyle tylko po to, aby upewnić się, że nikt nie czyha na jej życie, że nikt nie czeka tylko na to, aż otworzy oczy. Cóż, po kilku długich minutach faktycznie była pewna, że jest w pokoju sama.
niedziela, 11 kwietnia 2021
Od Klausa do Margery
Czas sprawdzić, czy jego nowa zabawka działa poza warunkami laboratoryjnymi. Modlił się w duchu, by kwiatek nie zyskał głowy krokodyla i go nie zeżarł - jak to miało miejsce w "The Sims 204". Akurat miał połączony system nerwowy ze swoim simem, taka śmierć nie była zbyt przyjemna do odczucia - nawet sztucznie. Kto by pomyślał paręset lat temu, że posiadanie innego ciała będzie możliwe, niczym w Avatarze wyreżyserowanym przez Camerona? Uwielbiał ten klasyk - szkoda, że nigdy nie powstała kolejna część...
Podszedł do rozdeptanej sasanki, kucnął i wylał z flakonika kropelkę złotego płynu. Kropla zalśniła krótko w blasku słońca i niemal natychmiastowo wchłonęła się w płatki kwiatu. Ze skupieniem wpatrywał się w powoli podnoszącą się łodygę, gdy niespodziewanie na ramieniu spoczęła mu szeroka dłoń.
środa, 31 marca 2021
„Forgive your enemies, but never forget their names.” – John F.
![]() |
| @flyora |
Imię i nazwisko: Niklaus Morgenstern
Wiek: 24
Płeć: mężczyzna
Pochodzenie: Obrzeża Little Oakley
Status: Mieszkaniec
Orientacja seksualna: Heteroseksualny
Czy zaszczepiony/a: Nie, jednak oficjalnie jest uznawany za zaszczepionego
Wykonywana praca: Właściciel firmy zbrojeniowej Morgen Industries, naukowiec
Więzy rodzinne: W pamięci Klausa nie zachowało się żadne wspomnienie rodziców - zna ich jedynie ze zdjęć. Wychowała go babcia ze strony ojca - Natasha Morgenstern- w której zawsze miał oparcie we wszystkim, czego się podjął. To ona kupiła mu wszystkie książki, z których uczył się, by zdać dobrze egzaminy i dostać się na studia - i chociaż nie miała wiele pieniędzy to wysłała go do najlepszego uniwersytetu w Porthcawl. Staruszka żyje w ich starym, przekazywanym z pokolenia na pokolenie domu w Little Oakley i za żadne skarby nie daje się przekonać do jego sprzedaży i zamieszkania z Niklausem. Jest jego jedyną słabością i najskrytszą tajemnicą. Nie ma żadnej innej rodziny, o której by wiedział.
Miejsce zamieszkania: Porthcawl, Alchein
Cechy szczególne: Niklaus jest wysokim blondynem o szaro-niebieskich oczach. Wydatne kości policzkowe, prosty nos i ostra linia żuchwy nadają mu surowy wygląd. Podejrzewa się, iż ma korzenie niemieckie. Włosy nosi zazwyczaj wygolone po bokach, zostawiając grzywkę zaczesaną lekko do tyłu. Lubią mu się kręcić, ale zazwyczaj wygładza je utrwalaczami. Rzadko można go zobaczyć na mieście w czymś innym niż elegancki płaszcz lub garnitur. W domu jednak zamienia się w dresiarza bez koszulki. Często ma ręce w czarnych plamach od smaru, ciężko już to domyć. Na torsie ma dwie długie, białe blizny.
O postaci: Babcia wychowała Klausa na spokojnego, ułożonego dżentelmena starej daty, co mogło być skutkiem podanej jej szczepionki. Jak tylko nauczył się dobrze chodzić i biegać - zaczął otwierać przed babcią każde drzwi i odsuwać jej krzesło przy stole. Nigdy nie podniósł ręki na żadną kobietę...no chyba ,że bardzo prosiła. Często słyszy, że widać w jego oczach zarówno geniusz, jak i szaleństwo.(edytowane) Mimo słabej sytuacji materialnej ukończył jeden z najlepszych uniwersytetów z oceną celującą...w wieku zaledwie 18 lat. Niklaus ma głowę pełną pomysłów, na które - jak zwykła mówić babcia - nie starczy mu życia. Projektem, który przyniósł mu sławę i pieniądze była broń dźwiękowa dalekiego rażenia, na którą nie są wrażliwe ludzkie uszy. Dzięki temu założył firmę zajmującą się produkowaniem i sprzedawaniem tej właśnie broni. Młody biznesmen osiągnął sukces i miliardy Z początku nagły przypływ gotówki zawrócił młodemu biznesmenowi...pieniądze jednak szybko mu się znudziły, wrócił więc do badań, minimalizując swoje wyjścia na wszelkie eventy praktycznie do zera. Aktualnie zajmuje się stworzeniem substancji, która dawałaby ludziom odporność na kwaśny deszcz, ma jednak wiele "pobocznych" projektów, o których nie rozpowiada na prawo i lewo... Szybkie samochody, seks i alkohol - takiego zna go świat, ponieważ taki wizerunek chciał sobie stworzyć. Uznawany przez rządzących za głupiego wyrostka, który wzbogacił się na jednym projekcie - jedynie uśpił ich czujność, dając sobie swobodę działania. Ma nawet swojego "sobowtóra", którego regularnie opłaca, by bujał się po klubach nocnych przybierając tożsamość Niklausa. Sam Niklaus rzadko pojawia się w takich przybytkach, nie lubi tłumów i bycia w centrum uwagi. Na wszystkie konferencje, spotkania czy ważne imprezy najczęściej wysyła przedstawiciela lub transmituje przemówienia przez hologram. Mężczyzna w tych czasach mógłby mieć ciało Boga po jednej operacji, ale on woli wylewać siódme poty na siłowni i sam kształtować siebie. W dzisiejszej rzeczywistości trudno pozostać naturalnym, bez sztucznych dodatków i sztuczek - niejeden manager namawiał go na operację plastyczną, on jednak traktuje swoje ciało jak nienaruszalną świątynie. Mimo, że jego wizerunek "imprezowicza" jest zmyślony, nie oznacza to, że Klaus jest aniołem - lubi być sarkastyczny, szczery do bólu i szokująco czarujący. Jest świadomy swojego oddziaływania na kobiety i nie zawaha się go użyć. Kobiety często widzą go albo jako nieosiągalnego, seksownego "bad boya" z dużą dozą pewności siebie, albo jako...po prostu seksownego dupka. Nie ma czasu dla kobiet w swoim życiu, przelotne romanse uważa za doskonały wynalazek - oczywiście tylko wtedy, gdy obie strony wyrażają na to zgodę. Nie jest zbytnio otwarty na nowe znajomości, może wydać się z początku snobem - ale lubi poznawać ciekawych ludzi i nigdy nie pomyślał o kimś gorzej tylko dlatego, że nie ma pieniędzy. Jest oazą spokoju, wszyscy myślą, że tak wpłynęła na niego szczepionka - ale prawda jest taka, że Niklaus już od dziecka był lekko apatyczny. Głownie jednak nie ma czasu na życie osobiste, siedząc w częściach mechanizmów i obliczeniach matematycznych. Jego roboty dotrzymują mu towarzystwa, często mówi do nich i wydaje mu się, że go doskonale rozumieją. Zwykle trudno zauważyć na jego twarzy cokolwiek innego niż: lekceważenie, znudzenie lub obojętność - ożywia się jednak natychmiastowo opowiadając o swoich badaniach, jak dziecko, które pokazuje mamie nowy rysunek. Ma wielki dom, jednak woli przebywać w nim sam i nigdy nie zaprosił do siebie nikogo, oprócz Mike'a. Bardzo ceni sobie prywatność i relaks, jakiego doznaje w zaciszu domowym...oraz nie chciałby, żeby ktoś odkrył jego podziemną pracownię. Może i jest dupkiem, ale za to bardzo wrażliwym i skrytym. Jedyną osobą, która zna go naprawdę jest jego przyjaciel - Mike. To od niego mężczyzna dowiedział się, jak naprawdę jest "za barierą".
Kieruje: kicuskicalka@gmail.com
wtorek, 30 marca 2021
Od Terrence'a C.D Michaeli
Od Michaeli C.D Terrence’a
Mansonówna postąpiła zgodnie z tymi założeniami.
Zawadiacki uśmiech wykwitł na pociągającej twarzy jednego z towarzyszy, gdy ten płynnym ruchem przechylił kij. Koniec drewnianego drążka ułożył pomiędzy smukłym palcem wskazującym, a środkowym, po czym umiejętnie zamachnął się, posyłając białą bilę odpowiednio wyważonym tempem po zielonym stole. Uderzyła one w pozostałe kule, uprzednio pieczołowicie leżące w zgrabnym trójkącie, rozsiewając je na przestrzeni ośmiu stóp stołu. Bezpośrednią reakcją na poczynania chłopaczyny było ciche, zawiedzione cmoknięcie Mansonówny, pilnie wypatrującej odpowiednich kombinacji do wbicia wszystkich połówek.
niedziela, 28 marca 2021
Od Terrence’a do Michaeli
Ostatni czas był dla chłopaka niewątpliwie ciężki. Seria kwaśnego, nieprzerwanego od kilku dni deszczu zmusiła go do ucieczki do lasu - nie mógł zostać w mieście, bo gdyby go złapali, nie miałby dokąd uciec. Sam nie wiedział dokładnie co by się z nim stało, ale wiedział, że na pewno nic dobrego. Spekulował, ale każda wizja wydawała mu się gorsza od poprzedniej, dlatego postawił na powrót do strefy. Cztery dni spędzone w jednym miejscu, na patrzeniu się w jeden punkt (a była to skalna półka naprzeciwko, gdyż zatrzymał się w wąskiej i ciemnej jaskini) sprawiły, że jego mięśnie odmawiały posłuszeństwa, kiedy wstał i w końcu rozprostował nogi. Ponadto, był bardzo głodny - deszcz zaskoczył go znikąd, nie zdążył zrobić zapasów ani wrócić do miejsca, w którym przebywał, dlatego cztery doby nie jadł zupełnie nic. Nie było to dla niego niczym nowym, bardziej ubolewał nad faktem przespania czterech dni - owszem, miał czas na zregenerowanie się i podleczenie ran, które nabył wcześniej, ale doskwierała mu nuda, więc żadne korzyści jej nie rekompensowały.
sobota, 27 marca 2021
Passion burns with a fiery vengeance
![]() |
| @therarda |
Imię i nazwisko:
Imię| Decyzję o nadaniu dziecku imienia „Michaela” rodzice podjęli już w pierwszych tygodniach ciąży pani Manson, zatem owoc ich gorącej miłości po dziś dzień przedstawia się takim też mianem.
Nazwisko| Banalna, nazbyt popularna, powszechnie znana nazwa rodowa, która brzmi “Manson”.
Wiek: Rudowłosa ma na karku już dwie pełne dekady wraz z jedną piątą dziesiątej części ze stu lat, zatem jest ona dwudziestodwuletnią mieszkanką zmodernizowanego miasta Montgarrie.
Płeć: Michaela godnie reprezentuje płeć piękną, aczkolwiek w razie wątpliwości – serdecznie zapraszam do spędzenia z nią nocy przeplatanej licznymi fantazjami.
Pochodzenie: Państwo Hosso, metropolia Montgarrie
Status: Mieszakniec
Orientacja seksualna: Nie ulega wątpliwościom, iż jest ona heteroseksualna, jednakże żaden z przedstawicieli płci brzydkiej nie zajmował miejsca w jej życiu na dłużej niż kilka miesięcy.
Czy zaszczepiony/a: Tak, z negatywnym skutkiem.
Wykonywana praca: Brak; Michaela nie zagrzała nigdzie stałej posady, ponieważ zaocznie uczęszcza na zajęcia wieczorowe z rysunku. Dorywczo i okazjonalnie zajmuje się podrzuconymi dziećmi czy pupilami wpływowych znajomych ojca, co niekiedy nagradzane jest kilkoma euro na wagę złota.
Więzy rodzinne:
> Państwo Evie i Thomas Manson – małżeństwo lawirujące na skraju decyzji o rozwodzie. Pomimo obecnie napiętych stosunków, w przeszłości ich gorliwe uczucie wykreowało dogodną atmosferę do wychowania potomstwa na sprawiedliwych ludzi.
> Dominic "Dom" Manson – starszy o trzy lata brat zielonookiej. Utrzymują sporadyczny kontakt, jednakże mimo to można określić tę dwójkę zżytym rodzeństwem, zawsze gotowym, aby dopomóc drugiej stronie, jeżeli ta tego potrzebuje.
Miejsce zamieszkania: Stosunkowo niedroga, wynajmowana kawalerka w jednym z muskających puszyste obłoki, strzelistym apartamentowcu. Aby się tam dostać, należy doczołgać się wypolerowanymi schodami na jedenaste piętro bądź też skorzystać z niezawodnej windy. Mieszkanie to nie charakteryzuje się luksusem typowym dla młodych pracowników prestiżowych korporacji, nie wskazuje również na zamożność lokatorki – ot co, najzwyklejszy w świecie, skromny własny kąt, jaki składuje się na dość wąski korytarz, na którego końcu widnieją białe drzwi do tyciej łazienki, w pełni wystarczającej jednoosobowemu oddziałowi wynajmującemu pomieszczenie.Po wejściu do lokum i skierowaniu się na lewo ujrzeć można całkiem przestronny salon z rozkładaną kanapą, na której zmieści się co najmniej upchnięta w naruszający przestrzeń osobistą sposób trójka osób. W pokoju dziennym ustawiona jest także szafa obita gładkimi lustrami, znajdująca się za uprzednio wspomnianą miękką sofą. Na ścianie naprzeciwko tapczanu powieszony został jest telewizor popularnej marki produkowanej w Alchein, który tylko zbiera kurz; wyposażenie tego pokoju nie wyróżnia się niczym specjalnym. Na kilku metrach kwadratowych ulokowana jest również kuchnia z całkiem nowoczesnym sprzętem, a obok niepokaźnej gabarytowo łazienki znajduje się niegrzesząca monumentalnymi rozmiarami sypialna, która obecnie służy jako garderoba i komórka na bambetle, w chaotycznym nieładzie porozrzucane po całej drewnianej podłodze i modernych meblach mieszkania.
Cechy szczególne:
> Ognistowłosa w celu urozmaicenia wizerunku nierzadko przywdziewa złocisto skrzącą się soczewkę na którąś z tęczówek; nie posiada heterochromii.
> Odważny strój zawierający w sobie liczne detale z półtransparentnej siatki czy koronki.
> Sama osobistość ojca Michaeli należy do tych charakterystycznych, a roztaczająca władczą aurę postawa jego córy stała się nieodłącznym elementem wizerunku właściciela kasyna w kręgach współpracowniczych.
> Kark, na który najczęściej opadają gęste pukle rudych włosów, naznaczony jest niewielką blizną biegnącą wzdłuż kilku pierwszych wystających kręgów szyjnych.
O postaci: Związek przedsiębiorczego inwestora i zaradnej, wspinającej się po szczeblach popularności tancerki baletowej zaowocował parą ancymonów, wyrabiając ją na kuszących elokwencją mówców. Z zapewniających szerokie horyzonty funkcji rodziców wyłania się pewne określenie; “kobieta” – to jedno słowo prawdopodobnie najtrafniej oddaje całą esencję skomplikowanej osobowości, która tkwi w niepozornym ciele. Charakter tej osoby to plątanina zróżnicowanych cech, do jakich trzeba dojść drogą zawiłej dedukcji, a zarazem mieszanka trudnych do przełknięcia oraz zrozumienia nawyków, które sporadycznie dają się we znaki społeczeństwu, gdyż Michaela umiejętnie stwarza pozory jednostki sielankowo pochodzącej do trudów żmudnej ludzkiej egzystencji. Status społeczny wysoko postawionych opiekunów dorastającej Michaeli w znaczącym stopniu przeżarł mentalność dziewczyny, kształtując ją na pewną siebie i niezłomną w parciu do określonego celu. Z tego też powodu zazwyczaj wszystko suwerennie planuje, co może być przejawem jej niemałego pedantyzmu czy zagnieżdżonej w kobiecie dozy perfekcjonizmu; nie lubuje się w działaniu pod presją czasu, wywołuje to u kobieciny salwę dosadnie wyrażanego rozkapryszenia. Młoda Mansonówna to charyzmatyczna sylwetka, potrafiąca wywierać wpływ na otoczenie - wzbudzać uległość czy lęk wedle własnych upodobań, tym samym otaczając własną osobę respektem. Efektywne komunikowanie się z innymi przekładane jest na skuteczność prowadzonych przez dziewczynę mediacji, co zarówno ona, jak i rodziciel, cenią wyjątkowo wysoko. Wychowanie w dostatku, uszczypliwie przez niektórych nazywanym “przepychem”, nie wpłynęło na skromność Michaeli, a raczej na zgaszenie jej w zarodku. Skąpana w zamożności rodziców nie uważa, że powinna zazdrośnie skrywać ten fakt za plecami, a wręcz przeciwnie – wykorzystywać posiadane środki jako narzędzie przydatne do zaznaczania swojej dominującej pozycji w bezpośredni sposób. Dzięki nieustannie szlifowanym zdolnościom z zakresu retoryki, rudowłosej sprawnie przychodzi roztaczanie wokół siebie adekwatnej do zaistniałej sytuacji aury w celu zyskania długotrwałej sympatii bądź też dotarcia do zakazanego owocu drogą wyćwiczonej manipulacji słowem. Na co dzień unika spięć, a nawet zdarza jej się łagodzić spory wynikające ze sprzecznych interesów innych poprzez obsadzanie rudowłosej na stanowisku arbitra. Czyni to z kobiety dogodnego słuchacza - czyhającego w skupieniu na poznanie słabości rozmówcy - do rozbudowanych, pasjonujących wypowiedzi w domowym zaciszu czy podczas niespiesznej przechadzki po połaciach zieleni aglomeracji, jeżeli oczywiście opatulone megalomanią ego Mansonówny dopuści do siebie inne jednostki łaknące uroku porywającej charyzmy. Ta pociągająca tajemnica unosząca się wokoło sylwetki Michaeli zacietrzewia otoczenie do rozgryzania i smakowania zagadki krok po kroku, niemo przyzywając w szpony zielonookiej zainteresowane jednostki.
Kieruje: etherealfragiledreams@gmail.com
piątek, 26 marca 2021
Your mess is mine
![]() |
| @Kuvshinov_Ilya |
Imię i nazwisko: Akil Nielsa
Wiek: 25 lat
Płeć: Mężczyzna
Pochodzenie: Alchein, Silverstone
Status: Mieszkaniec
Orientacja seksualna: Heteroseksualny
Czy zaszczepiony/a: Tak
Wykonywana praca: Pracownik firmy technologicznej produkującej roboty domowe
Więzy rodzinne:
• Ojciec - Benny Nielsa - założyciel i właściciel firmy znanej na całe Silverstone; surowy mężczyzna będący przeważnie na językach innych pracowników; jego relacja z synem w oczach innych wydaje się idealna jednak w rzeczywistości starają omijać siebie szerokim łukiem.
• Matka - Lucy Nielsa - właścicielka restauracji azjatyckiej w Moulton; jest po rozwodzie z Bennym przez co widuje się z Akilem dosyć rzadko, mimo wszystko ich relacje są bardzo dobre i kontaktują się najczęściej jak się da.
• Brat - Kai Nielsa - pracuje na tym samym stanowisku co Akil; mieszkają razem wraz z ojcem; jest o 5 lat młodszy od Akila, ale bardzo dobrze się dogadują, można ich orzec najlepszymi przyjaciółmi.
Miejsce zamieszkania: Obszerne mieszkanie na najwyższym piętrze jednego z wysokich apartamentowców na obrzeżach Silverstone.
Cechy szczególne: Ostre rysy twarzy, dobrze zbudowany, 190 cm wzrostu, duży tatuaż chińskiego smoka na plecach
O postaci:
Gdyby ktoś zapytał Akila co ten czuje, a co chciałby czuć, odpowiedziałby na oba pytania zupełnie inaczej. Emocje jakie naturalnie w nim krążą to przeważnie obojętność, spokój i opanowanie, ale te, których nie może pokazać są znacznie gorsze. Codziennie czuje się jakby mieszkał w nim jakiś potwór, który za wszelką cenę stara się wydostać, ale coś go bardzo skutecznie blokuje. Matka tłumaczyła mu, że to przez szczepionkę, ale dla niego szczepionka była darem, czymś z czego był dumny i cieszył się, że mógł ją przyjąć chociaż wtedy nie mierzył się z konsekwencjami. Gdyby tylko mógł, gdyby jego emocje nie były blokowane zapewne darłby się na każdego kto tylko lekko go zdenerwuje, gdyż bardzo łatwo wejść mu na głowę. Władze podczas kontroli często mają wątpliwości czy na pewno został on pozbawiony negatywnych emocji, gdyż jego postawa i wyraz twarzy mówią zupełnie co innego. Mężczyzna przez te rozterki już jakiś czas temu zamknął się na ludzi w obawie, że kiedyś jednak wypuści to, czego nie powinien. Nie ma zbyt wielu przyjaciół w swoim gronie oprócz swego brata, który jako jedyny potrafi znieść roztargnionego faceta. Jego samotność może być również spowodowana pracą, w której wir wpadł już dawno żeby jakoś zająć sobie głowę. Przez ojca i jego wysokie oczekiwania Akil od najmłodszych lat uczył się tylko po to, aby wylądować na jednym z najwyższych stanowisk w jego firmie. Nie żeby ta praca go męczyła, tworzenie robotów, które mają za zadanie ułatwić życie mieszkańcom w całym ZNZ jest całkiem ciekawe i satysfakcjonujące zwłaszcza, że w mediach bardzo chwalą ich wynalazki. Poza tym czego tu nie chwalić, ich firma jest jedną z tych najbardziej znanych, do których tylko cudem można się dostać albo jak w przypadku Akila skorzystać z więzów rodzinnych. Co do relacji rodzinnych, sytuacja u Nielsów skomplikowała się zaledwie parę lat temu gdy to Lucy postanowiła odejść i pomagać ludziom biedniejszym, którym brakuje opieki. Była zwyczajnie zmęczona podejściem swojego męża, który poza pracą nie widział świata, a tym bardziej własnej miłości. Synowie zmuszeni byli zostać w Silverstone w celach karierowych i choć ich matka nie miała im tego za złe, to sam Akil długo nie mógł pogodzić się z jej nieobecnością. W obecnych czasach wydzwania do niej każdego dnia, a gdy tylko ma kilka dni wolnego jedzie do niej i pomaga jej w restauracji. Normalnie jednak mieszka na obrzeżach Silverstone w wielkim apartamentowcu na samej górze skąd ma świetny widok na to, co dzieje się poza barierami. Bardzo często przysiada przy oknie z kawą i obserwuje zwierzęta, które krążą po pustych terenach, a czasami udaje mu się nawet dostrzec wygnańców. Mimo wpływu rządu, ten nie postrzega ich jako brudnych i zepsutych ludzi, a jako tych, którzy mogą żyć wolno, bez poczucia niewoli. Jego matka zawsze powtarzała, że takie życie byłoby wbrew pozorom łatwiejsze i choć Akil tego nie przyznawał, to w głębi serca czuł podobnie. Zdecydowanie jest on synem mamusi choć z dnia na dzień coraz bardziej zaczyna przypominać ojca, co bardzo go przeraża. Benny znany jest ze skutecznego i dobrego sposoby pracy i prowadzenia własnej firmy, ale krążą też plotki, że nie przyjął szczepionki lub jego organizm zwyczajnie powoli ją odrzuca. Mężczyzna potrafi podnosić głos i uderzać pięścią w stół gdy ktoś go zdenerwuje co w ogóle nie powinno mieć miejsca. Na szczęście ma pod ręką Akila, który pierwszy jest to rozstrzygania konfliktów i brania za wszystkiego odpowiedzialności. Przez jego dobre wychowanie i ułożenie jest bardzo szanowany w firmie jak i poza nią. Jedynym co nieustannie go męczy to uczucie, że jego ciało jest więzieniem, w którym zamknięty jest prawdziwy Akil ten, którego tak bardzo się lęka. Problem leży też w tym, że z dnia na dzień mężczyzna coraz bardziej chce otworzyć klatkę i dowiedzieć się co jest w środku, ale jednocześnie boi się, że jest to niemożliwe.
Kieruje: natigrati@gmail.com | toska#6679
czwartek, 25 marca 2021
devilish thoughts in angelic minds
Wiek: 25 lat
Płeć: mężczyzna
Pochodzenie: Hosso, Mosside
Status: wygnaniec
Orientacja seksualna: heteroseksualny
Czy zaszczepiony/a?: nie
Wykonywana praca: brak
Więzy rodzinne: żyje jedynie jego przyszywana siostra, Isa Audrey Sullivan, jednak jest obywatelką Alchein
Cechy szczególne: jasne włosy i blizna po lewej stronie twarzy
Kieruje: jill#6443
Od Margery
Pierwsze, co moje ciało wychwytuje po pobudce, to ciężkie, wilgotne powietrze i równie przemoczona ziemia. Marszczę nos w półśnie, a do moich uszu dochodzi świergot ptaków. Nie wiem która jest godzina, tak samo jak nie wiem który dzień i miesiąc mamy. Rozmoknięty budynek, popękany, twardy beton i wilgotne ubrania, które mam na sobie, sprowadzają mnie na ziemię i sprawiają, że automatycznie podnoszę się do pozycji siedzącej. Kiedy otwieram oczy, nie widzę niczego, czego bym nie widziała wcześniej - może się nawet wydawać, że zapowiada się piękny dzień - słońce przebija się przez zrujnowane ściany budynku, panuje prawie niezmącona cisza, którą przerywa jedynie delikatny śpiew ptaków i szum wiatru poruszającego koronę drzew. Jednak po takim czasie tu spędzonym wiem, że to tylko przykrywka. Iluzja mijająca się z prawdą, obraz czegoś, co w rzeczywistości jest śmiercionośne i nieokrzesane - dlatego przez kolejne długie minuty postanawiam oglądać ten piękny dzień w norze utworzonej ze zrujnowanych płyt o charakterystycznym zapachu, gdzie zresztą zatrzymałam się na burzową noc. Brak dachu nad głową był moim codziennym problemem i jeszcze większym zmartwieniem, jednak przez te kilka miesięcy mojego pobytu tutaj nie trafiłam jeszcze na odpowiedni budynek nadający się do zamieszkania w nim i jednocześnie nie będący kupą gruzu.
wtorek, 23 marca 2021
Otwarcie!

Oficjalnie ogłaszamy otwarcie naszego bloga! Mamy nadzieję, że będziecie się tu dobrze bawić, a czas spędzony przy pisaniu opowiadań i tworzeniu historii nie będzie czasem straconym. Zapraszamy do wypełniania formularzu dostępnego pod linkiem zamieszczonym w informacjach, a także na naszego discorda, aby lepiej się poznać. Jesteśmy otwarte na wszelkie pytania, prośby i propozycje więc nie bójcie się pisać do nas właśnie w takich sprawach.
Wygląd bloga nie jest jeszcze oficjalny także prosimy o wytrwałość i cierpliwość, aż zrobi się tu przytulniej.
Jeszcze raz dobrej zabawy i zaczynajmy!
~toska i jill
spoiler alert: everybody dies
![]() | ||||||
Imię i nazwisko: Margery „Mae” Todd
Wiek: 21 lat
Płeć: kobieta
Pochodzenie: Alchein, Silverstone
Status: wygnaniec
Orientacja seksualna: biseksualna
Czy zaszczepiony/a: tak, z negatywnym skutkiem
Wykonywana praca: brak
Więzy rodzinne: Lavena oraz Alec Todd, rodzice
Cechy szczególne: platynowe, proste włosy; towarzyszy jej małpka Momo, którą odratowała w pierwszych dniach swojego pobytu w strefie
Kieruje: jill#6443
O postaci: Mae, córka biznesmena i modelki o świetlanej, niegdyś, przyszłości trafiła do strefy wykluczenia z błahego, choć wystarczającego powodu. Jej organizm nie wykazał żadnej reakcji na szczepionkę, dlatego została skazana na wygnanie, pod pretekstem wyjazdu za ocean do prestiżowej szkoły. Kilka miesięcy spędzonych w strefie zmieniło ją diametralnie - stała się własnym przeciwieństwem, mimo że początkowo z tym walczyła, nie chcąc aby las odebrał jej rozum. Stało się jednak zgoła inaczej - każdego ranka o świcie słońca (czyli wtedy, kiedy wojsko wywozi nieprzytomnych obywateli do strefy) przesiaduje na gałęzi rozłożystego drzewa, przyglądając się każdej ofierze z osobna i szukając w nich swoich rodziców. Mae sądziła, że byłoby to prawdziwe szczęście w nieszczęściu, choć były na to nikłe szanse - przyjęli szczepionkę, zupełnie tracąc samych siebie.
Dziewczyna była niegdyś pełna życia, energii i radości, jednak życie odebrało jej wszystko i sprawiło, że stała się nieufna i porywcza. Czasami nachodziło ją uczucie, jakby postradała zmysły - kilka miesięcy spędzonych pośród bezkresnego lasu obudziły w niej najgorsze cechy i wewnętrzne demony. Dni zlewały się w jeden, który nigdy się nie kończył i polegał na walce o przetrwanie. Uczucie głodu na szczęście było odczuwalne tylko przez jakiś czas - później towarzyszyły jej mdłości, a te lepiej znosiła niż natrętne ssanie w żołądku. Lęk i strach przed nieznanym, ukrytym pomiędzy drzewami sprawił, że nie spała zbyt wiele, a kiedy zasypiała - jej organizm nieustannie czuwał, co nie pozwalało mu na odpowiedni wypoczynek i regenerację. Mae przypominała wrak człowieka, któremu odebrano wszystko, co tylko miała - nie złamano jednak jej siły i uporu, które trzymały ją przy życiu. Pocieszające były również wizje, w których była bezpieczna i na powrót szczęśliwa, jednak nie wiedziała, czy są to może czcze marzenia, czy faktycznie Mae będzie miała w przyszłości możliwość ich spełnienia.
Mae bardzo długo walczyła, tym bardziej, że niektórzy po kilku dniach odbierali sobie życie. Brak kontaktu z ludźmi, życie bez dachu nad głową, przerażenie, które nieustannie jej towarzyszyło i gasnąca nadzieja sprawiły, że dziewczyna pozornie się poddała. Przestała walczyć za wszelką cenę o kolejny dzień, kolejne ciosy przyjmowała ze stoickim spokojem, mimo że w środku cała krzyczała, trzęsła się i płakała z bólu i niemocy. Las ukształtował ją na nowo.
Stworzył dojrzałą kobietę, która przestała bać się własnego cienia - a raczej po prostu miała odwagę, aby stawić temu czoła, gdyż nawet mijający w strefie czas nie pomógł Mae się w niej zadomowić i ciągle powodował tak samo duży strach. Dziewczynie uśmiech stał się obcy, podobnie jak śmiech i wszystkie inne pozytywne uczucia, które niegdyś towarzyszyły jej codziennie. Stała się oschła, zdystansowana i nieufna, pełna rezerwy do wszystkiego i wszystkich. Podejrzliwość stała się jej drugim imieniem, a swój opryskliwy stosunek do ludzi zawdzięcza oczywiście trudnym warunkom, do których to musiała się odpowiednio przystosować. Przekonała się, że ludzie w strefie nie zasługują na tę przyjemną wersję jej, a przynajmniej takich jeszcze nie poznała. Czuła, że nie pasuje do tych wszystkich wygnanych, więc dlaczego ona się tu znalazła? Może zaszła jakaś pomyłka? W swojej niezbyt długiej karierze w strefie doświadczyła wiele bólu od innych ludzi - wydawali jej się zepsuci, więc może i ona taka była? Tylko dlaczego w niej tliła się nadzieja, a oni woleli ją wykorzystać dla własnych interesów, uprzednio udając jej przyjaciół? Nie wiedziała dlaczego ludzie tak postępują - w końcu byli w tym bagnie razem, więc dlaczego nie mogli połączyć swoich sił? Z każdym dniem Mae skłaniała się do wniosku, że do strefy trafił prawdziwy margines społeczny, a jej chęci współpracy z kimkolwiek, kto nie był Momo, zanikły.
W momencie, w którym straciła wszystko - zaczęła doceniać choćby fakt, że dane jest jej przeżyć kolejny dzień. Margery nie potrafi walczyć, czy to wręcz, czy to bronią - wszystko robi intuicyjnie, a do tego pomaga jej najwyraźniej łut szczęścia, bo jak inaczej wytłumaczylibyśmy to, że jest w strefie już dosyć długi czas, jak na osobę, której umiejętności potrzebne do przetrwania są obce? Dziewczyna była nikim innym, jak ułożonym dzieckiem z dobrego domu, które zawsze miało wszystko, co chciało i co było jej potrzebne. Nie musiała się martwić o nic, dlatego oderwanie jej od takowej rzeczywistości było swoistym szokiem, przez który Mae nie jeden raz przeżywała prawdziwe załamania nerwowe i była na granicy popełnienia samobójstwa. Mimo to ona sama wiedziała, że to nie w jej stylu - każdy następny dzień nie prezentował się dobrze, ale to nadal nie było wyjście z sytuacji, a ucieczka - kto wie, może kiedyś rządy się zmienią i ktoś ich uratuje?
Mae wierzyła, że luki w systemie kiedyś sprowadzą ich do domu, do rodziny. Do poprzedniego, szczęśliwego życia. I tylko ta myśl trzymała ją przy życiu.
niedziela, 21 marca 2021
Post początkowy
Budowa bloga nadal trwa.
Póki co zapraszamy na naszego discorda lub zacząć uzupełniać formularz!




