wtorek, 30 marca 2021

Od Michaeli C.D Terrence’a

    Wyraźnie znużona ognistowłosa sączyła żłobiący płonącą strużkę w gardle trunek, marszcząc nienaturalnie nos, jak gdyby gest zniesmaczenia miał przyćmić nieprzyjemny smak napoju. Za ogólną niechęcią nie stała tylko cierpkość alkoholu, ale także konieczność sprawowania pieczy nad lokalem podczas nieobecności przełożonego-ojca. Jednakże z epizodycznie odgrywanej przez kobietę roli wynikały też pewne przywileje - bez obaw mogła wprosić się w przypadkowo zebrane grono klientów, nie narażając autorytetu na jego podważenie.
Mansonówna postąpiła zgodnie z tymi założeniami.
    Zawadiacki uśmiech wykwitł na pociągającej twarzy jednego z towarzyszy, gdy ten płynnym ruchem przechylił kij. Koniec drewnianego drążka ułożył pomiędzy smukłym palcem wskazującym, a środkowym, po czym umiejętnie zamachnął się, posyłając białą bilę odpowiednio wyważonym tempem po zielonym stole. Uderzyła one w pozostałe kule, uprzednio pieczołowicie leżące w zgrabnym trójkącie, rozsiewając je na przestrzeni ośmiu stóp stołu. Bezpośrednią reakcją na poczynania chłopaczyny było ciche, zawiedzione cmoknięcie Mansonówny, pilnie wypatrującej odpowiednich kombinacji do wbicia wszystkich połówek. 
    – Dobra passa czy to zasługa nabytych umiejętności? – pomieszczenie przeszył neutralny głos rudzielca, skutecznie tłumiącego chęć wyrażenia niezadowolenia, które z dalszymi godzinami zażartej gry spotęgowało się w zawrotnym tempie aż w końcu ustało, zakończone skrycie urażoną dumą.
    – Chylę głowę, dawno nie zasmakowałam gorzkiej przegranej – podjęła wątek, pewna, że sylwetka wysokiego mężczyzny, z którym pojedynka dała dziewczynie w kość, zmierza
wprost w stronę osoby Michaeli. Momentalnie odwróciła się na wysokim krześle barowym, tym samym nakazując przyszłemu rozmówcy zbliżyć się o jeszcze kilka kroków.
Ku uciesze kobieciny, pieszczący ego komplement zwieńczony został oczekiwanym rezultatem; brunet oparł się plecami o wypolerowany blat, aby po chwili dla większej stabilności podeprzeć się także łokciami. Bursztynowa ciecz w jego kryształowym kieliszku równomiernie zanikała, co świadczyć mogło o jakości spożywanego trunku albo wdrożeniu się w rozmowę w znaczącym stopniu.
    – Przy mnie taki stan rzeczy będzie nieunikniony – jego łagodny śmiech wyraziście dotarł do ozdobionych srebrnymi kolczykami uszu kobieciny. Wtedy mogła słuchać tego anielskiego odgłosu ciągnącymi się w nieskończoność godzinami, kto by pomyślał, że chwilowa fascynacja przerodzi się w wyraziście zaznaczaną ansę.
    Ciemnowłosy niespodziewanie poruszył się niespokojnie, gdy neutralna melodia roznosząca się po pomieszczeniu została zagłuszona przez tubalne głosy docierające zza lekko uchylonych drzwi sali. Zawzięta wymiana zdań najpewniej prowadzona była pomiędzy stróżami porządku w obleganym przez klienterię lokalu, nadzorujących ład i należytą harmonię.
– Jeżeli nie zwinąłeś do kieszeni żadnej z własności kasyna i nie jesteś plugawym wygnańcem, nie musisz się niczego obawiać – kobieta zapewniła ciepłym tonem, kątem oka analizując posturę nieznajomego. – To drugie wykluczam już na starcie, jak mniemam, sir? – nie pozostawiwszy chłopaczynie czasu na reakcję zwrotną, ponownie się odepchnęła, wprawiając barowe krzesło w leniwy obrót wokół własnej osi. Rudowłosa nie powróciła skrzącym spojrzeniem do osoby mężczyzny, poniekąd nakazując mu udanie się za prącą przed siebie kobietą w celu udzielenia odpowiedzi.
Michaela kiwnęła przyjaźnie, acz ledwo zauważalnie, podbródkiem w stronę rosłego, czarnoskórego mężczyzny, pilnującego wejścia do prawdopodobnie najszczodrzej urządzonej sali. Locard był w swojej szczytowej formie i oddał potulny gest poprzez dłuższe przytrzymanie mundurowej czapki.
    – Na parterze umiejscowiony jest prześwietny bufet, zapraszam – zerkając przez ramię w progu drzwi, uśmiechnęła się zachęcająco do bruneta zapoznanego przy pasjonującej partii bilarda.


[ I się doczekałaś c: ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez Pandeya Graphic