niedziela, 25 kwietnia 2021

Od Michaeli C.D Terrence'a

    Muzyka, alkohol, biały proszek ułożony w skrzętne kreski na ciemnym blacie stołu; pod znakiem tych rzeczy umilających upływ czasu spędzili bite godziny. Musujące bąbelki trunków o różnej maści dopomogły teoretycznie ulotnej znajomości zazębić się w rzeczywisty grunt trwałego i stabilnego kontaktu, jednak pielęgnacja koleżeńskiej integracji nie przeszkodziła niespodziewanym gościom, z impetem przekraczających próg upstrzonego neonami lokalu, w mało delikatnym przerwaniu rozmów roznoszących się po pomieszczeniu.
    Michaela machinalnie doskoczyła do dryblasów odzianych w odświętne garnitury wskazujące na styczność z wyjątkowo ważnymi urzędnikami. Jak się okazało po kilkudziesięciu sekundach monotonnie deklamowanych przez przybyszów wyjaśnień, poszukiwali oni natrętnego człowieka, który w równoległych odstępach czasowych przerywał ciągłość bariery ochronnej otaczającej metropolię. Mansonówna odprawiła grupę mężczyzn słowami zapewnienia, że żaden z dzikusów błąkających się poza granicami miasta nie otrzymałby przepustki, aby gościć w bogato urządzonym kasynie; taka wybitna jednostka rażąco odstawałaby na tle innych osobowości zebranych w świecie hazardu.
Kobiecina swojego poprzedniego, a zarazem o niebo bardziej interesującego, rozmówcę nakryła na zwinnym umykaniu drzwiami ewakuacyjnymi ulokowanymi na zapleczu.
Zgrabne wyminięcie przez Nivana tematu pretekstem podziwiania wschodu słońca nie zadowoliło w pełni rudowłosej. Otaksowała mężczyznę bacznym spojrzeniem, chcąc zweryfikować czy jego propozycja podszywana jest przez wyćwiczone kłamstwo czy może wręcz przeciwnie.

wtorek, 20 kwietnia 2021

Strach jest wytworem wyobraźni. To kara, cena, jaką płaci się za wyobraźnię.



Imię i nazwisko:
 Naomi Renczi Wiek: 24 lata Płeć: Kobieta Pochodzenie: Perth, Barnby Status: Mieszkaniec Orientacja seksualna: Heteroseksualna Czy zaszczepiony/a: Tak, z negatywnym skutkiem Wykonywana praca: Pracuje w szpitalu jako asystent chirurga. Choć myśli nad rozpoczęciem dalszej nauki aby stać się pełnoprawnym chirurgiem. Więzi rodzinne:
  • Linda Renczi - Matka.
  • Olivier Renczi - Ojciec.
  • Thomas i Adam Renczi - starsi bracia.
Miejsce zamieszkania: Mount Murray Cechy szczególne: Duże ciemnobrązowe oczy, buzia bez najmniejszej skazy oraz długie blond włosy są zdecydowanie jej atutami. Naomi posiada także tatuaż na udzie przedstawiający sowę w stylu sketch. Nie rozstaje się ze swoim srebrnym naszyjnikiem który dostała od babci. Z zawieszką otwartej klatki, a w nim serca. O postaci: Może być ciężko opisać Naomi, ale się postaram. Dziewczyna jest wesołą i zadowoloną z siebie istotą. Życie nauczyło ją, że nie można ufać praktycznie nikomu. Przez to ma ogromne problemy z przywiązaniem. Musi poznać inną osobę, aby zaczęła się przed nią jakkolwiek otwierać. Aktualna sytuacja na świecie zmusza każdego człowieka do zachowywania się tak jak chce tego państwo lub aby udawali. Jej rodzice, aby chronić swoje dzieci uknuli intrygę związaną ze szczepieniami. Z synami się udało jednak z córką niekoniecznie. Na jej szczęście szczepionka nie zadziałała. Dzięki temu od najmłodszych lat była uczona jak się zachowywać. Nienawidzi udawać jednak lubi swoje dotychczasowe życie i będzie bronić się ze wszystkich sił, aby nie trafić na wygnanie. Możesz pomyśleć, że jest sztuczna, bo udaje kogoś, kim nie jest. Myśl co chcesz po niej spłynie to jak po kaczce. Jednak każdą ranę zadaną psychicznie zapamięta i będzie czekała aż nadejdzie dzień aby się zemścić. Dla niej nie ma czegoś takiego jak sytuacja bez wyjścia. Uważa, że każdy problem da się rozwiązać. Zdecydowanie nie można odmówić jej odwagi. Stalowe nerwy też są dużym plusem w takiej sytuacji. W końcu musi każdego dnia być opanowana oraz obojętna. Naomi nie potrafi przejść obojętnie obok krzywdy innych. Swoją pomoc koncentruje na ubogich oraz wygnańcach. Często ryzykuje swoim życiem, aby przekroczyć barierę, aby spotkać się z ludźmi po tamtej stronie. Przez swój wygląd odbierana jest często jako tępa blond dziunia. Nie warto oceniać jednak książki po okładce. Swoim ilorazem inteligencji przewyższa większość spotkanych osób. Należy pamiętać, że nie czyni jej to jakimś dziwadłem. Zdecydowanie nie jest przysłowiową sztywniarą. Naomi uwielbia, kiedy coś się wokół niej dzieje. Zdecydowanie nie jest postacią, którą możecie w piątkowy wieczór spotkać z książką w ręku w jej pokoju. Jej życie jest pełne szaleństwa, z nią nie da się nudzić. Naomi ma często pomysły, które nie są do końca przemyślane. Jednak zazwyczaj nie wychodzi na tym źle. Ma łeb na karku i potrafi kombinować więc wymyśli jakiś plan awaryjny. Do powierzonych jej zadań podchodzi niezwykle poważnie i rzetelnie. Potrafi oddzielić życie zawodowe od prywatnego. Ciekawa świata oraz istot ją otaczających. Otwarta na nowe doznania. Kiedyś chciała iść na psychologię jednak postawiła na chirurgię. Idealny słuchacz. Chcesz się wygadać i poznać opinię osoby postronnej? Możesz śmiało do niej przyjść. Średnio wychodzi jej utrzymywanie stałych relacji. Miała w swoim życiu kilku partnerów, jednak jeśli wkradała się rutyna ona już kończyła tą znajomość. Doskonale radzi sobie sama, ale nie pogardzi drugą połówką. Chcąc zdobyć jej serce będziesz musiał się wysilić. Zna swoją wartość i nie musi przekonywać do tego innych. Potrafi postawić na swoim. Do wyznaczonych celów dąży uparcie. Umie walczyć o swoje i nie boi się postawić. Jeśli ktoś się myli, a ona ma rację to przedstawi swoje zdanie. Tata uczył ją od najmłodszych lat posługiwania się bronią, a starsi bracia jak się bić. Sama zainteresowała się sztuką survivalu oraz medycyną. Blondynka nie tylko potrafi zszyć człowieka, ale także leczyć drobne choroby czy też podawać leki. Dziewczyna uwielbia spędzać czas poza domem, biegając lub ćwicząc na świeżym powietrzu. Mimo że nie wygląda jest niezwykle silna fizycznie oraz zwinna. Zdecydowanie nie lubi filmów oraz książek o romansach, kino grozy jest czymś co kocha. Chcesz wiedzieć więcej to możesz śmiało podejść i pogadać.

wtorek, 13 kwietnia 2021

Od Margery C.D Klausa

    Jej otępiały umysł zarejestrował najpierw nikłą poświatę, blask, pewnie światło bijące z bardzo słabego źródła. Była jednak zbyt odrętwiała, aby się nad tym rozwodzić. Jej dłonie zaciśnięte były na czymś niewyobrażalnie miękkim, przypominającym jej ulubioną, lnianą pościel z dzieciństwa, a chłód materiału przywodził na myśl poranną rosę na puszystej trawie, w której to lubiła ucinać drzemki, odkąd została wygnana. Wygnana... Zmarszczyła nagle brwi w półśnie, nie wiedząc co dzieje się wokół niej. Nie była u siebie, miejsce w którym przebywała nie mogło być zatęchłą, wilgotną jaskinią. Wyostrzyła zmysły, nie otwierając nadal oczu. Co jeśli ktoś się jej przyglądał? Niewiele pamiętała, nie wiedziała też jak tutaj trafiła, poza tym jej umysł był zbyt zaabsorbowany uczuciem zagrożenia, które tliło głęboko w niej, aby się teraz nad tym głowić. Ręką wyczuła materiał - tak, była to najprawdziwsza pościel i wcale jej się ona nie przyśniła. Tylko co robiła w łóżku? Prawdę mówiąc, nie widziała mebli od kilku miesięcy, a co dopiero, gdy przyszło jej z nich korzystać... Gdy zaciągnęła się powietrzem nie poczuła zapachu żywicy, drzew. Nie czuła też wilgoci, potu, ani krwi. W powietrzu unosił się przyjemny zapach, którego jednak nie potrafiła określić - czyżby stał za tym odświeżacz powietrza rozpylający woń po pomieszczeniu? Poczuła jednak wyraźnie zapach świeżej kołdry, poduszki. Czuła od nich ciepło, musiała długo tu leżeć. Było jej tak dobrze, że nawet kiełkujący niepokój nie zdołał jej przekonać, aby otworzyła oczy i zbadała teren - w końcu nie miała pojęcia gdzie jest i jak tutaj trafiła, skoro kilka godzin... lub dni temu była pośród drzew, w samym sercu lasu, poza granicami państwa, na wygnaniu. Wmawiała sobie, że leżała tyle tylko po to, aby upewnić się, że nikt nie czyha na jej życie, że nikt nie czeka tylko na to, aż otworzy oczy. Cóż, po kilku długich minutach faktycznie była pewna, że jest w pokoju sama.

niedziela, 11 kwietnia 2021

Od Klausa do Margery

    Drapacze chmur pięły się wysoko do góry, zostawiając do oglądania z dołu jedynie małe skrawki niebieskiego nieba. Jednak były takie miejsca w Porthclaw, gdzie nieboskłon z pozycji przyziemnej był widoczny doskonale. "Park imienia Ferdynanda Dulckena" nazwany został tak na cześć niemieckiego kompozytora i pianisty, którego utwory grane są z głośników co niedziela po dwunastej popołudniu. Rośliny zdają się lubić muzykę Dulckena, rosną w parku gęsto i obficie rok w rok, od lat praktycznie bez ingerencji człowieka lub maszyny. Piękna, ciepła wiosna sprzyjała roślinom..oraz wyjściom na świeże powietrze, relaksowi w blasku słońca - żaden z przechodniów jednak zdawał się nie zauważać piękna dzisiejszego dnia. Mężczyzna w kapeluszu potrącił dopiero co wyrośnięte szafirki armeńskie, które żałośnie zgieły się w pół. Sasanka została rozgnieciona przez kobietę, która postanowiła sobie skrócić drogę do pracy przez trawnik. Ubrany w czarny płaszcz osobnik przyglądający się tym "morderstwom" w cieniu drzewa prychnął z dezaprobatą. 
    Patrząc na historię ludzkości...szacunek do natury powinien być na pierwszym miejscu, pomyślał.
Czas sprawdzić, czy jego nowa zabawka działa poza warunkami laboratoryjnymi. Modlił się w duchu, by kwiatek nie zyskał głowy krokodyla i go nie zeżarł - jak to miało miejsce w "The Sims 204". Akurat miał połączony system nerwowy ze swoim simem, taka śmierć nie była zbyt przyjemna do odczucia - nawet sztucznie. Kto by pomyślał paręset lat temu, że posiadanie innego ciała będzie możliwe, niczym w Avatarze wyreżyserowanym przez Camerona? Uwielbiał ten klasyk - szkoda, że nigdy nie powstała kolejna część...
    Podszedł do rozdeptanej sasanki, kucnął i wylał z flakonika kropelkę złotego płynu. Kropla zalśniła krótko w blasku słońca i niemal natychmiastowo wchłonęła się w płatki kwiatu. Ze skupieniem wpatrywał się w powoli podnoszącą się łodygę, gdy niespodziewanie na ramieniu spoczęła mu szeroka dłoń.
Szablon wykonany przez Pandeya Graphic